Mam świadomość, że za ten wpis co najmniej kilka osób mnie znienawidzi

Autor: Data: 6 października 2018, 01:53 Kategorie: Targi Ślubne Komentarzy: 10

W niedzielę 23.09.2018 wybrałam się na pierwszą edycję Warsaw Wedding Days Międzynarodowych Targów Ślubnych w Nadarzynie. No i mam po nich mały niesmak… No i jak zwykle wyjdzie, że się czepiam.

Poproszono mnie o patronat medialny, ale nie chciałam reklamować swoim logo imprezy, o której nic nie wiem, oprócz tego, że nie mają przeznaczonego funduszu na reklamę wśród blogerów. Znaleźli się tacy, którzy wystawili swoje imię i nazwisko charytatywnie w zamian za milimetrowe logo na zaproszeniach, ale to już ich sumienie, nie moje.

Podjechałam pod Ptak Expo i przeraziła mnie kolejka do wejścia. Byłam już na wielu imprezach tego typu i w Polsce i zagranicą, ale w kolejce do wejścia na żadne targi ślubne jeszcze nie stałam. Osoby za mną i przede mną narzekały na słabą organizację. Nie mogłam się z nimi nie zgodzić.

źródło własne

Stałam przed wejściem do hali D. Przyszła Pani ochroniarz i powiedziała, że przy wejściu z drugiej strony budynku jest mniejsza kolejka. Pognaliśmy więc z częścią tłumu w tamtą stronę. Okazało się, że trafiliśmy do wejścia na Targi Beauty Days. Pan ochroniarz na bramce stwierdził, że targi ślubne są na innej hali i że tędy się nie dostanę. Zgłupiałam, przyznaję.

Poprosiłam o zajęcie miejsca w kolejce i dopchałam się do lady. Na szczęście pan ochroniarz nie miał racji. Mogłam się tu zarejestrować i przejść przez 3/4 hali Targów Beauty Days wprost na 1/4 część hali należącej do targów ślubnych. Co do złej organizacji, to zaznaczę jeszcze, że kolejka była (cytuję) „ze względu na RODO”. A wystarczyło zebrać zgody na formularzach internetowych, albo przynajmniej wysłać kogoś, kto rozda je ludziom stojącym w kolejce, aby przy ladzie mogli już tylko je złożyć i odebrać opaskę uprawniającą do wejścia, zamiast czekać aż każdy kolejno podejdzie i wypełni skrzętnie przy pani za biurkiem. Znacznie skróciłoby to czas oczekiwania. Dzięki Bogu przynajmniej nie padało, bo nie wiem, ilu ludzi postanowiłoby stać w kolejce ciągnącej się na zewnątrz budynku. Wreszcie udało mi się wejść do środka, a tam… wcale nie było lepiej.

Według organizatorów:

„Warsaw Wedding Days to pierwsza edycja targów ślubnych stworzonych z myślą o narzeczonych. Targi odbywają się w Ptak Warsaw Expo, największym centrum Targowo – Kongresowym w Europie Środkowej. Celem targów jest stworzenie miejsca dla przyszłych par młodych, w którym znajdą wiele inspiracji na swój ślub i wesele oraz podejmą pierwsze decyzje związane z najważniejszym dniem w swoim życiu.”

Taaak… a teraz skonfrontujmy to z opinią dwóch uczestniczek targów – Magdy i Doroty:

“Mało wystawiło się sal czy miejsc, gdzie można zorganizować przyjęcie. Na zespoły nie trafiłyśmy, chyba że wcześniej się prezentowały, a my byłyśmy po południu. Jak byłyśmy na innych targach, to zespoły na przemian grały przez całą imprezę i prezentowały swoją ofertę. (…) Byłyśmy tam bardzo krótko. Niby wszystko, co potrzebne do organizacji wesela było, ale bez większego wyboru. Najbardziej przykuło naszą uwagę wino od “chłopaków”, czyli alternatywa dla baru – włoski samochód przerobiony na styl mobilnego baru, gdzie serwują wino.”

Dekoracje, zwłaszcza te florystyczne mogły na pewno zaimponować. Pięknie wyglądały, jeszcze piękniej pachniały.

Tu niestety kończą się zalety. Przechadzając się pierwszą alejką zaczepiła mnie jedna (słownie R-A-Z) osoba. Ludzie, aktywna sprzedaż to klucz do sukcesu! Dziewczyna chęci miała spore, ale była tak zestresowana i tak nieprzygotowana, że żadnej praktycznej informacji od niej nie wydobyłam. Skoro firma, którą reprezentowała organizuje warsztaty dla narzeczonych, które mają na celu odstresowanie ich przed ślubem, to może ekipa powinna najpierw te metody wypróbować na sobie? Zabrałam ulotkę, ale nazwy firmy nie podam, bo mimo wszystko chętnie zapoznam się z ofertą na stronie internetowej. Pomysł jest, ale przygotowania brak. Tak, czy siak, mam zamiar dać im drugą szansę.

Idąc dalej natrafiłam na kolejny patent, który mógłby mieć szansę zrobienia pozytywnego wrażenia, gdyby nie… wywieszone zwłoki jako dekoracja! Tak, dobrze czytacie! Kabaret QQ Na Muniu, który możecie wynająć na wesele jako atrakcję dla gości reklamuje się martwymi zwierzętami. Ani to dla mnie zabawne, ani zachęcające. Na pewno spytałabym obsługę stoiska o ten durny pomysł, gdyby ktokolwiek na tym stoisku był obecny! Goście wykorzystali stand jako ławeczkę do odpoczynku podczas zwiedzania.

źródło własne

W drugiej alejce moją uwagę przykuła kolekcja papeterii ślubnej od Forum Design Cards. Była naprawdę piękna i elegancka, czarno-granatowo-złota z bogatymi zdobieniami. Pani poprosiła jednak o nie robienie zdjęć tej kolekcji ze względu na obawę przed konkurencją. W zamian zaproponowała mi katalog, w którym wzory są oklepane i nie powstydziłaby się ich żadna firma związana z papeterią ślubną, tyle że z ubiegłego stulecia. Na odchodne pani mnie jeszcze poinformowała, że zdjęcia tej kolekcji mogę zobaczyć na Instagramie.

https://tiny.pl/gzhpz

No to przepraszam, ale to w końcu boicie się, że ktoś ją od was skopiuje, czy nie?!

F U C K L O G I C!

I faktycznie jest. Ale jak nie, to nie. Zdjęć nie będzie.

Chodźmy dalej. Urzekły mnie jeszcze dwie firmy z papeterią ślubną. Pierwsza to magnetCards prezentująca zaproszenia i save the date. Piękne, nowoczesne i praktyczne. Do tego fajna forma pamiątki dla gości. Nawet nie winię pracowników za brak możliwości porozmawiania, bo byli bardzo mocno oblegani.

źródło własne

Druga z nich to firma Tadam prezentująca drewnianą papeterię (drewnoterię?), ale tam niestety ekipa była zbyt zajęta sobą, żeby rozmawiać z potencjalnymi klientami, czy reklamodawcami. A szkoda…

Moją uwagę przykuł również przepiękny Mustang, ale przedstawiciel nie reagował na fakt, że jestem zainteresowana (pstryknęłam w końcu tylko sześć fotek). A pan twardo stał, nie ruszył się z miejsca (może zapuścił korzenie?). Obserwował mnie tylko z grobową miną. Może był tam tylko po to, żeby pilnować, aby nikt nie uszkodził karoserii?

źródło własne

I już naprawdę miałam stamtąd spadać. Odwracam się, żeby natrafić na nazwę firmy, która już mi się obiła o uszy (oczy?) – Czereśniowy Sad. Nie zdążyłam pomyśleć więcej, bo wyleciała do mnie przedstawicielka standu! I alleluja! Dzień uratowany! Takich ludzi nam potrzeba na rynku ślubnym! Aniu, jeżeli to czytasz, to wiedz, że jesteś jedynym powodem, dla którego tam przyjechałam (choć do tego spotkania jeszcze tego nie wiedziałam). I z naszego poznania wykiełkował pomysł na projekt, który zobaczycie już niebawem, a jeszcze dziś pokażę Wam małe smaczki. Uwierzycie, że Ania tak mnie zagadała na targach, że nie zrobiłam im ani jednego zdjęcia?!

http://stodolaczeresniowysad.pl/galeria/

Podsumowując, to była pierwsza edycja tych targów i tylko to trzyma mnie przy życiu. Liczę na to, że w przyszłym roku będzie lepiej. I zamierzam to sprawdzić.

 

Przeczytaj także:

O tym, jak spieprzyć organizację Targów Ślubnych…

Eclectic Wedding Extravaganza 2018, czyli gdzie szukać nietypowych pomysłów na organizację wesela!

Wstęp do relacji z jesiennej edycji The National Wedding Show w Londynie

Ściskam i całuję,

xoxo


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

10 komentarzy

  • S

    Fajnie , że trafiłaś na Anię . Czyli nie na próżno tam pojechałaś ! A inni niech czekają , może im spadnie manna z nieba . Tak trzymaj!

    • Szkoda, że zamiast działać wolą czekać, niektórzy mają naprawdę dobre pomysły, a brakuje im tylko wygadania niekiedy 🙂

  • Ja Cię na pewno nie znienawidzę za ten tekst 😉 Domyślam się, że przyjemniej się pisze pozytywne relacje, ale w takich sytuacjach najważniejsza jest szczerość. Może organizatorzy i wystawcy wyciągną jakieś wnioski na przyszłość, gdy przeczytają Twoją opinię.

    • Tak, nie będę słodzić, jeżeli w głowie mam zupełnie inne myśli.

  • Jaki z Ciebie zajebisty hejter! 😀 <3

    • No cóż… ktoś musi spojrzeć krytycznym okiem, żeby ktoś inny wyciągnął wnioski na przyszłość 😉

  • Cześć! Miałam wybrać się na te targi, ale na szczęście w ostatniej chwili coś m wypadło. RODO wprowadziło chaos w niejednym miejscu,a le tego bym się nie spodziewała. I tak najbardziej zaskoczył mnie kabaret i martwe lisy do wynajęcia :/

    • Nie ukrywam, że mnie też i stałam dobre kilka minut przed stoiskiem rozkminiając, czy ja nie rozumiem dzisiejszej sztuki, czy to jednak był słaby pomysł.

  • Niestety, ale drętwi i mało rozmowni reprezentanci na stoiskach to zmora JAKICHKOLWIEK targów. Czy to targów pracy, czy elektronicznych, czy wystroju wnętrz, czy nowych mieszkań… Nie wiem, na jakiej zasadzie firmy dobierają sobie ludzi do takich eventów, ale większość z nich zdecydowanie NIE MA w sobie żyłki sprzedawcy/doradcy 🙁

    • Kurczę, miałam dotąd odwrotne doświadczenia. Zazwyczaj bywając na targach (jakichkolwiek, nie tylko ślubnych) trafiałam raczej na bardzo rozmownych ludzi, którzy w zasadzie mają sprzedać siebie, firmę, czy produkt. Mają te kilka minut, żeby zdobyć lub zniechęcić potencjalnego klienta. Szkoda, że tak się dzieje 🙁