Kiedy partner zamienia się w Hulka…

Autor: Data: 9 września 2018, 23:46 Kategorie: Inne Komentarzy: 9

Ile razy, gdy leci serial paradokumentalny, w którym ukazany jest problem przemocy wobec kobiet mówisz sobie pod nosem: „Ale głupia, powinna od niego odejść i miałaby spokój”? Rzeczywistość jest jednak trochę bardziej skomplikowana.

Co mówią statystyki?

Problem jest bardziej powszechny, niż się wydaje. Tylko w 2017 roku założono ponad 90 000 tak zwanych „Niebieskich Kart”, z czego ponad 70% wniosków o ich przyznanie wypełniły kobiety. To tylko te dane, które są zgłoszone. Ile osób boi się lub wstydzi poprosić o pomoc? Gwarantuję, że te liczby, to tylko kropla w morzu.

„Więcej kobiet w wieku od 15 do 44 lat umiera na skutek przemocy niż na raka, malarię czy w wypadkach drogowych, a w ciągu swego życia co trzecia kobieta zostaje pobita, zmuszona do uprawiania seksu lub pada ofiarą innych naruszeń praw człowieka. 70% zamordowanych kobiet ginie z rąk swoich partnerów.”

Czym jest przemoc domowa?

Jest to zjawisko zachodzące między członkami rodziny, w którym jedna z osób, wykorzystując swoją przewagę fizyczną i/ lub psychiczną, znęca się nad innymi domownikami.

Przemoc nie musi być tylko fizyczna i nie objawia się wyłącznie przez bicie. To także krzyk, obrażanie, poniżanie, groźby, drwiny i inne. Czasami zaczyna się dość niewinnie. Partner jest zazdrosny. Mówisz sobie: „Kocha mnie, boi się, że znajdę kogoś innego”. Zdrowa zazdrość jest w porządku, można nawet uznać, że potrzebna, ale gorzej, gdy ten proces zaczyna ewoluować.

Przemoc odbywa się zazwyczaj w czterostopniowym cyklu. Każdy z nich może trwać od kilku minut do kilku tygodni.

  1. Cisza przed burzą

– ma miejsce wyczuwalny wzrost napięcia między agresorem a ofiarą przy jednoczesnym spadku komunikacji

– agresor staje się niespokojny, ma się wrażenie, że do wybuchu wystarczy jedna, drobna iskra

– ofiara staje się lękliwa wiedząc, co się zbliża.

  1. Incydent

– akt werbalnej/ emocjonalnej/ fizycznej (często wszystkich naraz) przemocy

– złość, kłótnie, groźby, dominacja.

  1. Pojednanie

– agresor przeprasza, jednocześnie budując w ofierze poczucie, że wyolbrzymiła sobie ona jego zachowanie

– często następuje próba przekupstwa – kupno kwiatów, prezentów, itp.; agresor stara się zrobić to publicznie – wiedząc, że ofiara nikomu nie powiedziała o incydencie, on wygląda w oczach innych jak partner idealny obsypujący prezentami.

  1. Pozorny spokój (faza zwana również miodowym miesiącem)

– incydent odchodzi „w zapomnienie”, przynajmniej tego oczekuje agresor

– w trakcie tej fazy agresor upewnia się, że rodzina i przyjaciele ofiary dowiedziały się o prezentach lub jakimkolwiek innym miłym geście z fazy pojednania; w ten sposób dalej buduje swoją reputację wśród osób, które mogłyby pomóc poszkodowanej

– nazwałam to pozorną fazą spokoju, ponieważ agresor próbuje pokazać swoją dominację w bardziej ukryty sposób; weźmy na przykład seks – łapanie za gardło, wyzwiska, bicie (np. w twarz) tłumaczy zabawą, wchodzeniem w role itp., (należy zaznaczyć, że za każdym razem są to te same, upokarzające, role); u agresora można również zaobserwować oglądanie filmów porno z ostrym wydźwiękiem (gwałty, wiązanie itp.).

 

„Zmuszanie do seksu w małżeństwie to nie gwałt, seks małżeński jest powinnością” – takie przekonanie, zdaniem Renaty Kałuckiej – psychologa, psychoterapeuty, wciąż pojawia się w głowach wielu mężczyzn i kobiet.”

Dlaczego ofiara nie odejdzie?

Agresor bardzo dba o swój wizerunek jako cudownego partnera. Przy innych okazuje uczucia i cierpliwość, żeby w cztery oczy znów pokazać swoją prawdziwą twarz. Zresztą w rozmowach z ofiarą ukazuje to jako zaletę, że tylko ona wie, jaki jest naprawdę, tylko przy niej może być sobą i że tylko ona go rozumie. I ten wizerunek na zewnątrz jest jednym z powodów, który blokuje ofiarę przed odejściem. Osoba ta boi się, że nikt jej nie uwierzy. Przerażającą, a jednak niesamowitą sprawą jest, jak taki agresor podświadomie wie, co zrobić, aby zjednywać sobie ludzi. Jak psychicznie potrafi wpływać na ofiarę, aby ta bała się zwrócić do kogokolwiek o pomoc. Jak sprytnie manipuluje wszystkimi dookoła. I co musi siedzieć w głowie osoby chorej psychicznie (mówię tu oczywiście o agresorze, nie o ofierze), że potrafi nad sobą panować przy innych, a twierdzi, że nie udaje mu się to, gdy jest sam na sam z ofiarą.

Dlaczego podkreśliłam fakt, że to agresor jest osobą chorą psychicznie? Bo on stara się sprawić, aby to ofiara poczuła, że to z nią jest coś nie tak. Prowokuje, w kłótniach używa najbardziej bolesnych argumentów, które sprawią, że ma się ochotę dać mu w twarz. Kiedy uda mu się sprowokować ofiarę, z uśmiechem na ustach stwierdza, że jest nienormalna, że zabierze ją do szpitala, bo widzi, że sobie nie radzi z emocjami. Często nawet do tego dochodzi. Ofiara kończy na lekach psychotropowych, a stąd już blisko do odebrania praw rodzicielskich, co często jest kolejnym powodem, dla którego ofiara decyduje się trwać w chorym układzie.

Brak pewności siebie u ofiary powoduje, że woli zło, które zna, niż próbę ucieczki, bo przecież „i tak mnie znajdzie”, „i tak sobie nie poradzę”, „kto inny będzie mnie chciał?”. Agresor oczywiście w pewnym momencie decyduje się na uniezależnienie swojej ofiary. Zapewnia (najczęściej w fazie pojednania lub pozornego spokoju), że jest przemęczona, nie powinna tyle pracować i że on weźmie na swoje barki utrzymanie rodziny. Jednocześnie ofierze nie wolno jest wychodzić z domu. Każde wyjście kończy się wyładowaniem złości i szantażem emocjonalnym. Wysyłanie błagalnych SMS-ów z prośbą o powrót do domu. Jeśli to nie pomaga, agresor ucieka się do mocniejszych sztuczek. Na przykład wyładowanie złości na ścianie/ murze i wysłanie MMS-a z zakrwawioną ręką. Albo zdjęcia z przygotowanym stryczkiem. Szantaż emocjonalny może przybierać różne formy. Takie uwiązanie w domu kończy się brakiem własnych finansów. A to kolejny powód, dla którego ofiara boi się odejść.

Ofiara często naprawdę kocha tego bydlaka. Stara się zrozumieć i pomóc. Doszukuje się powodów, dla których jest taki, jaki jest. Podczas czasu pojednania dużo rozmawiają, zadaje pytania o jego przeszłość. Często bowiem jest tak, że ten człowiek nie zawsze taki był, że w jego życiu stało się coś, co sprawiło, że teraz on jest znerwicowany. ALE! Absolutnie nie daje mu to usprawiedliwienia! Jeżeli nie chce pomocy i nie chce się leczyć, to NIC mu nie pomoże! Agresja rodzi agresję. Uwarunkowań należy szukać w wydarzeniach z przeszłości, często w dzieciństwie. I nie chodzi tu o klapsy, bo źle się zachował jako dziecko. Nasi rodzice na pewno dostawali od swoich rodziców po tyłku nie raz, a większość z nich jest normalna, prawda? Chodzi o prawdziwą traumę (np. molestowanie seksualne czy dręczenie psychiczne). Niemożność zwrócenia się z problemem do kogoś innego. Broń Boże nie staram się usprawiedliwiać agresora. Jestem tylko typem człowieka, który stara się zrozumieć wszystko, co się przydarza w życiu. Łatwiej jest mi się z czymś pogodzić, kiedy wiem, skąd biorą się przyczyny pewnych zachowań. Ale powtórzę to jeszcze raz: jeżeli osoba chora psychicznie nie chce się leczyć, to nigdy nic się w jej życiu nie zmieni. A Ty, droga Kobieto, nie zasłużyłaś na to, aby być całe życie męczennicą i próbować zbawić świat pomagając mu żyć w społeczeństwie, do którego on nie jest przystosowany!

Rodzina i przyjaciele ZAWSZE wstawią się za Tobą, choćby mieli najlepsze zdanie o Twoim partnerze! To Ty znasz jego prawdziwe oblicze, bo to Ty z nim żyjesz (lub raczej wegetujesz)! Tłumaczysz sobie pewnie często, że już się pogodziłaś z tym, jaki jest. Ale czas być trochę egoistyczną. A gdzie w tym wszystkim jesteś TY? Masz możliwości realizacji siebie? Masz czas (i pozwolenie) na życie towarzyskie? Wiesz, jak to jest kochać i być kochaną? Ale tak NAPRAWDĘ kochaną! Jeżeli masz dzieci i one widzą i czują, co dzieje się w domu… czy chcesz, żeby miały takie samo życie jak Twoje? Uczą się modelu rodziny właśnie teraz, w domu rodzinnym. Widzą, jakie relacje „powinny” łączyć żonę i męża. Uczą się od Was! Pokazujesz im, że to jest okej, aby uderzyć kobietę, aby ją poniewierać. Masz córkę? Chcesz, aby w przyszłości miała takiego męża jak Ty? Masz syna? Chcesz, aby zgotował taki sam los matce Twoich przyszłych wnuków? To właśnie teraz jest najlepszy moment, aby odejść! Uciec! I aby w końcu przestać wierzyć w krokodyle łzy i obiecanki o zmianie. Ile tych szans już było? Wybierz mądrze…

Nie ma co się oszukiwać. Nie będzie łatwo. Na pewno zaufanie do drugiego człowieka nigdy już nie będzie takie samo. Będziesz tęsknić, bo wmówiłaś sobie, że to był ten jedyny. Będziesz płakać, bo oprócz złych chwil było też wiele dobrych (faza pojednania i pozornego spokoju). Nie twierdzę, że on Cię nie kochał, ale za kilka tygodni znajdzie nową ofiarę, bo nie jest typem, który walczy. W jego oczach to Ty przyjdziesz do niego błagać o to, żeby do Ciebie wrócił. Ale to jest właśnie Twoja przewaga i musisz być twarda. Sama w sobie, bo nie będziesz chciała opowiadać wszystkiego, co Cię spotkało. Po uwolnieniu się jest tylko lepiej! Ja przeszłam przez piekło. Ale minęły trzy miesiące i chociaż podczas pisania tego tekstu łzy cisną się do oczu, to mam odwagę o tym mówić. I jeżeli ten tekst przemówi do rozsądku choć jednej kobiecie, która jest w tym bagnie, to osiągnęłam swój cel!

Gdzie szukać pomocy?

Niebieska Linia

Niebieska Karta

Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie – 800 12 00 02

Kryzysowy Telefon Zaufania – 116 123

Przeczytaj również:

Porwanie dla małżeństwa, czyli dramat kobiet w Azji Środkowej

Jak nas oszukują firmy?

Za włosy i do jaskini, czyli o seksizmie w branży ślubnej

Ściskam i całuję,

xoxo


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

9 komentarzy

  • Agus

    Bardzo mądry i trafiający w samo sedno tekst!

  • Świetny artykuł, w końcu ktoś mówi o takich sprawach głośno! Mi czyli osobie, która nie przeżyła czegoś takiego trudno jest uwierzyć, że mężczyzna może być dla swojej kobiety takim tyranem. Wiem też jednak, że takie rzeczy niestety się dzieją i są często obok nas a my nie zdajemy sobie z tego sprawy bo widzimy tylko ”miesiąc miodowy”, który opisałaś. Ważne aby więcej kobiet miało siłę zawalczyć o siebie i swoje lepsze życie tak ja Ty. Skończmy z byciem ofiarami i zacznijmy żyć i być kochane!

  • s.............

    Brawo za podjęcie tak trudnego tematu. Zawsze jest wyjście z sytuacji , trzeba tylko głośno o tym mówić i ciągle przypominać . Rozumiem , że jest to trudne ale to jedyna droga , żeby się uwolnić od oprawcy . Pozdrawiam .

  • To wspaniale, że mówisz o takich rzeczach. Problem jest większy niż nam się wydaje i o tym trzeba mówić głośno! tym bardziej, że wiele kobiet wstydzi się tego, ze doznają przemocy, czują się gorsze i nie chcą zgłaszać się po pomoc.
    Fantastyczny post! Mam nadzieję, że dotrze on do osób, które tego potrzebują i otworzy oczy nam, tym, którzy mogą pomóc.

  • Bardzo trudny temat. Za rzadko się o tym mowi. Jestem przerażona, że tacy ludzie istnieją.

  • Dobrze, że o tym piszesz. Lubię Twój blog za jego lekką i przyjemną tematykę, ale takie poważne teksty są niezwykle potrzebne i mogą realnie pomóc niejednej osobie.

  • Niestety wiele kobiet ma bardzo niską samoocenę; wierzą, że wszystko się zmieni; pamiętają cudowne chwile z początku; są zadania, że małżeństwa nie powinny się rozpadać. Często odgrywa role religia, strach przed samotnością, no i po prostu miłość. Na pewno nie jest łatwo wyjść z takiego związku. Warto reagować gdy widzimy, że u bliskich jest coś nie tak. Często jednak ludzi nie chcą się wtrącać.

  • Absolutnie w partnerstwie takiego zachowania nie powinno być. A ktoś, kto tego doświadcza musi szybko rozwiązać tą sytuację. Fakt, lekko na początku nie będzie, ale późniejsza normalność cały trud wynagrodzi. Nie poddawajcie się i walczcie o swoje!

  • Bardzo przykry, ale bardzo poważny temat. Dobra robota.