Jak wybrać suknię ślubną?

Autor: Data: 31 maja 2017, 00:46 Kategorie: Pani Młoda Komentarzy: 19

Mam wrażenie, że polskim salonom z sukniami ślubnymi daleko jeszcze do tych znanych nam z filmów zagranicznych, gdzie na jedną przyszłą pannę młodą przypadają dwie ekspedientki (na dodatek żywo zainteresowane tematem) plus podest, cały salon wolny tylko dla ciebie, ewentualnie rodziny i przyjaciół oraz kieliszków z szampanem dla umilenia poszukiwań. Jednakże trzeba sobie jakoś radzić.

Jeżeli Twój luby zdążył ci się już oświadczyć, to pewnie gdzieś przez myśl przemknęła ci suknia ślubna. Nie jest istotne, czy na poszukiwania wybierzesz się sama, czy z całą gromadą doradców. Jedno wiedz na pewno – musisz wyglądać i czuć się w niej wyjątkowo.

Kobiety, które poszukiwania mają już za sobą, wiedzą, że nie jest to najłatwiejsza rzecz do załatwienia. Zazwyczaj, zanim wybierzesz tę jedyną, musisz zwiedzić kilka lub kilkanaście salonów, przymierzyć dziesiątki sukien (tak, dokładnie – krew, pot i łzy) i na koniec zapłakać, że w niczym nie wyglądasz dobrze. A to widać fałdki, a to zła bielizna, a to nic ciekawego nie ma, a to za drogie, a to to, a to tamto.

Zapewne masz gdzieś w głowie wymarzoną suknię, której szukasz. Dam ci radę – zapomnij o tym! Nie wiesz przecież, jak będziesz się prezentować w danym fasonie. Przynajmniej daj się namówić na założenie czegoś, w czym myślisz, że nie będzie ci odpowiadać. Możesz się pozytywnie zaskoczyć. Zaufaj ekspedientce i jej doświadczeniu. Nie musisz się z nią zgodzić, ale przecież i tak nie zakładasz, że wejdziesz, wypatrzysz pierwszą lepszą kieckę i rach-ciach kupiona! I tak przymierzysz ich dziesiątki. Jedna więcej cię nie zabije.

Przemyśl, jaki masz budżet. Jeżeli nie dysponujesz zbyt wysoką kwotą, możesz suknię wypożyczyć. Jeżeli wolisz ją kupić, powiedz sprzedawcy na wstępie, ile masz zamiar na nią przeznaczyć. Miej jednak w zapasie trochę więcej na wypadek sytuacji typu: „O matko, muszę mieć tę kieckę!” (tak, to zdarza się dość często).

Wrócę jeszcze na chwilę do doradców. Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, więc radzę nie zabierać ze sobą wszystkich przyjaciółek, cioć, babć, sąsiadek i koleżanek z pracy. Wystarczy ci Konsultantka Ślubna, ewentualnie świadkowa, mama lub siostra. Im więcej osób – tym więcej opinii. Będą wprowadzać tylko niepotrzebny chaos, który nie sprzyja skupieniu potrzebnemu przy wyborze.

Na poszukiwania dobrze jest włożyć odpowiednią bieliznę zamiast za małego stanika, z którego górą wylewa się biust, i opiętych stringów, które wrzynają się w schabiki. Zapomnij też o samoopalaczu! Sprzedawcy mogą ci tego nie wybaczyć.

Mimo że znalezienie odpowiedniej sukni jest trudnym zadaniem, to daje wiele satysfakcji, kiedy powiesz yes to the dress. Warto do niego podejść z luzem i radością, bo przecież nie codziennie masz szansę zobaczyć siebie w najróżniejszych kieckach, prawda?


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

19 komentarzy

  • Co do pierwszego akapitu to tak powinno być. W końcu przyszła panna młoda chce się czuć wyjątkowa. Obsługa klienta powinna być na najwyższym poziomie.

    • Wymagając więcej od salonów będziemy do tego wspólnie dążyć 🙂

  • Ania

    Nigdy nie rozumiałam szału na suknie ślubne 😉 ale nie jestem typem księżniczki. Suknia była piękna, skromna i wcale nie „weselna”. I kupiona w butiku a nie w salonie ślubnym, panie nawet nie wiedziały że kupuję na ślub. A wszyscy byli pod wrażeniem 😉

    • A chętnie bym z ciekawości zobaczyła Twoją kreację 🙂

  • Co prawda o ślubie nie marzę, to suknie mam już przemyślaną od lat. haha

  • Ja nawet mam trudności w znalezieniu zwykłej sukienki, a co dopiero gdy będę szukać ślubnej. Mam figurę gruszki i chciałabym za każdym razem przykrywać moje krągłe bioderka. 😉 Mój fason to suknia na trapez, tymczasem nie ma ich tak wiele w sklepach. Albo po prostu mam pecha, jednak mało sukienek dla siebie jestem w stanie znaleźć (i chodzi mi tu o suknie wizytowe).

  • Ufff… jak to dobrze, że to już za mną (tak, faceci też obrywają rykoszetem podczas wybierania i kupowania sukni ślubnej 😉

    • Niekiedy dla kobiet to bardzo frustrujący moment, kiedy nie mogą znaleźć tego, czego szukają 🙂

  • suknia rzecz ważna, ale warto pamiętać, że to tylko opakowanie;)

    • W tym akurat dniu nawet Panna Młoda chce mieć piękne opakowanie, gdyż wszystkie oczy, kamera i obiektyw skierowane są na nią i jej Pana Młodego 🙂

  • Nie do końca kumam te tysiące wydawane na suknie, ale z drugiej strony… kto wie jak ja będę się zachowywała 😀

    • Niektórym Pannom Młodym uderza gorączka weselnej nocy, więc zmieniają swoje poglądy, a niektóre pozostają przy swoich. Ciężko przewidzieć 😉

  • Moim skromnym zdaniem powinna wybrać coś w czym czuć się będzie pewnie i wyjątkowo. 😉

  • Może do salonów jak w zagranicznych filmach jeszcze trochę nam brakuje, ale jak jakiś czas temu poszukiwałam sukni to złego słowa na obsługę nie mogę powiedzieć. Może nie było szampana, ale była jedna Pani przeznaczona tylko dla mnie, był podest, wielkie lustro, bardzo miła atmosfera i fantastyczne podejście Pani sprzedającej. Wiem, że to jej praca, ale wiem też, że nie wszystkie Panie mają takie podejście, nie wszystkie potrafią tak doradzić. Także myślę, że i u nas w Polsce jest już całkiem fajnie pod tym względem 🙂 A co do mierzenia różnych fasonów to prawda! Ja nie miałam określonego modelu, bo na zdjęciach wszystkie wyglądają pięknie, ale dopiero mierząc na sobie różne suknie można znaleźć idealny krój dla siebie 🙂

    • Cudnie! Pochwal salon z nazwy! Chętnie sprawdzę pewnego dnia na własnej skórze! <3 Pamiętasz imię Pani, która Cię obsługiwała?

  • Salon La Vida w Tarnowie, imion Pań niestety nie znam, ale obie są super. Ostatnio korzystałam w salonie z usługi czyszczenia sukni i wracałam tam z przyjemnością! Zdecydowanie polecam! 🙂

    • Dzięki! Przy okazji pobytu w Tarnowie na pewno zajrzę! <3