Historia pierścionka zaręczynowego

Autor: Data: 23 maja 2017, 23:13 Kategorie: Inne Komentarzy: 16

Pierścionek stał się nieodłącznym elementem zaręczyn. W Polsce nosi się go na serdecznym palcu prawej dłoni, a po ślubie przekłada na lewą lub nosi razem z obrączką. Ale skąd w ogóle przyszedł do nas ten zwyczaj? Źródło jest mniej romantyczne niż może wam się wydawać…

Najpopularniejszym kamieniem szlachetnym dla tego typu biżuterii jest brylant, zapewne ze względu na symbolikę – piękno i blask trwają wiecznie, tak jak powinna trwać miłość, a jako najtwardszy kamień zapewni stałość związku. Przesąd mówi też, że kobieta powinna zacisnąć pięść zaraz po nałożeniu pierścionka, aby zapewnić trwałość małżeństwa.

W XIX wieku w Ameryce największą hańbą dla kobiet było stracenie dziewictwa przed ślubem. Mężczyźni porzucali swoje narzeczone nawet jeśli to właśnie z nimi owe dziewictwo straciły. Jako że problem ten stał się poważny, a rozstania nagminne, utworzono specjalny akt prawny, który miał dawać prawo kobietom do pozwania swojego partnera w razie porzucenia. Po wielu latach jednak uznano, że akt ten jest już przestarzały i zrezygnowano z niego, co sprawiło, że kobiety znów zostawały z niczym. W tym oto momencie pojawił się pierścionek zaręczynowy, który stał się swego rodzaju zabezpieczeniem majątkowym kobiety na wypadek, gdyby partner się rozmyślił. Oczywiście jego wartość była dostosowana do pozycji społecznej. Stąd też utarło się, aby był cenny. Dzisiaj nieoficjalnie się mówi, że pierścionek zaręczynowy nie powinien być tańszy niż trzykrotna pensja wybranki.

I tu pojawia się pytanie, czy jeśli dojdzie do zerwania zaręczyn, to czy kobieta powinna zwrócić pierścionek? Historia mówi, aby tego nie robić, aczkolwiek zostawiam to waszym sumieniom. Osobiście uważam, że zależy to od tego, kto owe zaręczyny zrywa. Jeżeli kobieta i tylko, gdy z jej winy – powinna oddać, jeśli mężczyzna – może, ale nie musi. Mam jednak szczerą nadzieję, że ten dylemat was nie dotyczy.


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

16 komentarzy

  • Ciekawe! Nie wiedziałam, że takie jest źródło tej tradycji. Pensja x3 – przekażę mojemu niemężowi na wszelki wypadek ;D

    • Mam nadzieję, że nie zarabiasz w setkach tysięcy i nie powinno mi być szkoda Twojego wybranka 😉

  • O proszę, nie miałam pojęcia, że pierścionek zaręczynowy jest zabezpieczeniem majątkowym 😮
    To faktycznie bardzo, ale to bardzo nieromantyczne…

  • No proszę, nie miałam pojęcia jaka historia stoi za zaręczynowym pierścionkiem, ani, że nawet obecnie musi być taki drogi! Szok!

    • Nie musi, na szczęście to tylko sprawa umowna 🙂

  • Fanka

    Najgorsze jest to, że często oddane pierścionki zaręczynowe ląduję na portalach aukcyjnych. Nie życzę nikomu takiego upokorzenia. :/

    • Jeśli Cię to pocieszy, to niewiele kobiet zdecyduje się na kupono „pechowego” pierścionka 😉

  • ciekawie poznać historie pierścionka zaręczynowego. Co do noszenia na lewej czy prawej dłoni – ja nawet przed ślubem nosiłam na prawej, bo było mi po prostu wygodniej ????

  • Emka

    Osobiście uważam, że koszt pierścionka wynoszący 3 krotną pensję to gruba przesada. Dla przeciętnego człowieka jest to nie do spełnienia. Dodatkowo mając przed sobą planowanie wesela te pieniądze przydadzą się na coś innego jak np. lepszy fotograf czy kilku gości więcej. Zresztą nie to powinno się liczyć, a sam fakt.
    Ja swój nosze od początku na prawej ręce, a teraz wraz z obrączką ślubną i nie wyobrażam sobie inaczej 🙂 Nie znam żadnej dziewczyny która nosiłaby na lewej ręce pierścionek, a po ślubie przekładała na prawą- w drugą stronę to już częściej.

    • Jak komu wygodniej 😉
      A co do ceny pierścionka, to taki przesąd, umowna kwota. Oczywiście, że żadna kobieta nie będzie pytać o cenę, a żaden facet nie będzie dopytywał o dokładną kwotę wypłaty 😉

  • Jak to historia „drobnych” rzeczy może być niezwykła. 😉